Żywiec


Warning: mysql_get_server_info(): Access denied for user 'marcinamb8'@'localhost' (using password: NO) in /home/marcinamb8/domains/strefawypraw.pl/public_html/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_dbfunctions.php on line 10

Warning: mysql_get_server_info(): A link to the server could not be established in /home/marcinamb8/domains/strefawypraw.pl/public_html/wp-content/plugins/xml-google-maps/xmlgooglemaps_dbfunctions.php on line 10

Żywiec, to był nasz finał na sezon 2004, ponieważ w roku szkolnym już nie będzie czasu na dłuższe wycieczki. Co prawda, ta była jednodniowa, ale nasza (jak narazie) najdłuższa i najtrudniejsza, bo prowadziła przez jeden ze szczytów Beskidu Śląskiego i przełęcz Kubalonka.

Informacje

Szczegóły trasy

Orzesze – Jastrzębie Zdrój – Cieszyn – Ustroń – Istebna – Koniaków – Żywiec – Bielsko Biała – Kobiór -Orzesze

Przygotowania

Jak przed każdą wycieczką jednodniową specjalnie nie trzeba się było przygotowywać. Jedynie dzień przed, zrobiliśmy kanapki i sprawdziliśmy nasz sprzęt.

Relacja

Wyjazd godzina 6.30 rano. Przed nami czekało ponad 200 km, ale ani razu nie zwątpiliśmy w swoje możliwości. Na początku trochę baliśmy się o pogodę, ponieważ niebo było całe zachmurzone (oczywiście nie było mowy o powrocie). Mimo, ze trochę ryzykowaliśmy jazdą w deszczu opłacało się, bo z nieba nie spadła ani jedna kropla, a dzięki temu dojechaliśmy bez dłuższego postoju do Cieszyna. Przejechaliśmy przez centrum, po czym ruszyliśmy dalej w stronę Ustronia.

Na stacji benzynowej w Wiśle koło Jawornika, zrobiliśmy pierwszy dłuższy postój na kanapki. Lepszego scenariusza na początek naszej wycieczki nie mogliśmy sobie wymarzyć – pogoda świetna do jazdy, średnia prędkość – ponad 25 km/h. Po półgodzinnej przerwie ruszyliśmy. Naszym celem teraz była przełęcz Kubalonka (761 m.n.p.m). Podczas wjazdu natrafiliśmy na punkt widokowy, gdzie zrobiliśmy sobie zdjęcie, a następnie kontynuowaliśmy podjazd serpentynami. Kiedy dotarliśmy na 761 m.n.p.m odpoczęliśmy chwilkę, oczywiście obowiązkowo zrobiliśmy sobie zdjęcie i rozpoczęliśmy zjazd do Istebnej, stamtąd pojechaliśmy w stronę Koniakowa. Ledwo zjechaliśmy z przełęczy i już czekał nas bardzo długi podjazd na ok. 850 m.n.p.m. Widoki były tam cudowne. Przejeżdżając zauważyliśmy ze droga prowadzi tuż poniżej szczytu i postanowiliśmy ze wjedziemy na niego. Na górę prowadziła ekstremalna ścieżka, jak na możliwości naszych rowerów, ale dzielnie ją pokonaliśmy zdobywając szczyt Ochodzita (894 m.n.p.m). Tam nieszczęśliwie nadepnąłem na własne okulary słoneczne. Na szczęście odłamała się tylko ich część i dalej mogłem w nich jechać. Poprosiliśmy na górze pewnego fotografa, aby zrobił nam zdjęcie z wieżą, która była na szczycie. Zjazd ścieżką był równie niebezpieczny jak wjazd, ale poradziliśmy sobie. Następnie kontynuowaliśmy jazdę asfaltem. Tym razem było już z górki. Niestety momentami musieliśmy pokonywać brukowane odcinki drogi, które nie były najzdrowsze dla naszych felg (tym bardziej jadąc z górki).

Na 15 kilometrze przed Żywcem złapał nas mocny głód; okazało się, że była to pora obiadowa. Mimo tego nieprzyjemnego uczucia, z trudem jechaliśmy dalej, ponieważ stwierdziliśmy, że nie opłaca się zatrzymywać 15 km przed Żywcem skoro planujemy zrobić tam dłuższą przerwę. Był to dla nas najgorszy odcinek. Następnie, zgodnie z planem, zjedliśmy obiad (kanapki) na rynku. Zebraliśmy się ok. 17.00 jadąc w stronę Bielska, a następnie krajową drogą nr 1 do McDonaldu w Pszczynie gdzie zjedliśmy ostatnie kanapki. Do domu było już niewiele kilometrów. Na 10 km przed Orzeszem włączyliśmy lampy, a dojechaliśmy już jak było ciemno. Niesamowita radość, kiedy wybił dwusetny kilometr dodała nam sił i zrobiliśmy ostatnie tego dnia zdjęcie.


Komentarze: